60, … z deszczem na głowie.

17 grudzień, 2008

nie lubię paskudnej pogody. przy czym “paskudna” definiuje się różnie. równie dobrze paskudną pogodą może być wysoko-stopniowy upał przez tydzień. mniejsza z tym, dziś pada, chmurzy, ponurzy i przygnębia. prostym rachunkiem pogoda równa sie paskudności. w jednej ze swych najgorszych odsłon.

dobrze przynajmniej, że killersi wydali nowy album. dobrze, że na albumie znajduje się joy ride. dobrze, że właśnie poprawia mój humor.

a humor jak najbardziej niżowy. spowodowany również tym, że uciekła mi torba sprzed nosa, torba jak najbardziej na ramię, jak najbardziej oliwkowa, jak najbardziej idealna. i to nie tylko żeby mi jedna torba uciekła. uciekły trzy! a miałem sobie zrobić prezent na gwiazdkę.

no i oczywiscie jeszcze kącik gastronomiczny. nie zapomniałem, nie :)

otóż dziś parówki. eksperymentalnie z karˈfura. nie wiem co mnie podkusiło, ale na swoją klęskę dodatkowo wziąłem wieprzowe. co w nich było? nie wiem, pewnie pies zmielany razem z budą i łańcuchem. rzecz do przełknięcia,  jednak skutki okazać się mogą tragiczne. a, zaparzę sobie dziurawca, mięty i może jeszcze czegoś. profilaktycznie :)

patrzę tak sobie w archiwu i zauważam, z niemałym zdziwieniem, że przegapiłem rocznicę powstania tego bloga na wordpressie. a tu kolejna się zbliża. no dobrze, wyprawie mu urodziny następne, tamte przepadły.

Odpowiedzi: 2 do “60, … z deszczem na głowie.”

  1. panna O. Powiedział/a:

    deszcz? w Krakowie? dziś? nie zauważyłam. nicto, moze to nie ten sam Kraków :)
    a killersi popowi, rajt.


Dodaj komentarz