nie lubię paskudnej pogody. przy czym “paskudna” definiuje się różnie. równie dobrze paskudną pogodą może być wysoko-stopniowy upał przez tydzień. mniejsza z tym, dziś pada, chmurzy, ponurzy i przygnębia. prostym rachunkiem pogoda równa sie paskudności. w jednej ze swych najgorszych odsłon.
dobrze przynajmniej, że killersi wydali nowy album. dobrze, że na albumie znajduje się joy ride. dobrze, że właśnie poprawia mój humor.
a humor jak najbardziej niżowy. spowodowany również tym, że uciekła mi torba sprzed nosa, torba jak najbardziej na ramię, jak najbardziej oliwkowa, jak najbardziej idealna. i to nie tylko żeby mi jedna torba uciekła. uciekły trzy! a miałem sobie zrobić prezent na gwiazdkę.
no i oczywiscie jeszcze kącik gastronomiczny. nie zapomniałem, nie :)
otóż dziś parówki. eksperymentalnie z karˈfura. nie wiem co mnie podkusiło, ale na swoją klęskę dodatkowo wziąłem wieprzowe. co w nich było? nie wiem, pewnie pies zmielany razem z budą i łańcuchem. rzecz do przełknięcia, jednak skutki okazać się mogą tragiczne. a, zaparzę sobie dziurawca, mięty i może jeszcze czegoś. profilaktycznie :)
patrzę tak sobie w archiwu i zauważam, z niemałym zdziwieniem, że przegapiłem rocznicę powstania tego bloga na wordpressie. a tu kolejna się zbliża. no dobrze, wyprawie mu urodziny następne, tamte przepadły.
17 grudzień, 2008 @ 9:13 pm
.
17 grudzień, 2008 @ 9:22 pm
deszcz? w Krakowie? dziś? nie zauważyłam. nicto, moze to nie ten sam Kraków :)
a killersi popowi, rajt.