59, … z dedykacją dla Panny O., bo taka była umowa.

15 grudzień, 2008

tak, chyba nie pomyliłem adresów. mój blog, tak? nie widzieliśmy sie dość długo bardzo. a tu znów zakurzone, pełno pajęczyn i nicości. wyginam palce i zabieram się do roboty, bo posprzątać trzeba, a i zaległości nadrobić!

może nie będę się tłumaczył dlaczego to zniknięcie, ale na pewno należy się kilka słów wyjaśnienia. (co właściwie wychodzi na jedno i to samo). otóż się na tę sytuację złożyło się kilka faktów, między innymi: brak komputera, brak internetu, brak czasu, brak chęci, no i nie brak lenistwa. oczywiście kolejność wymienionych zdarzeń zupełnie przypadkowa jak i chronologia nie zachowana. po prostu jakoś tak się poskładało, że nie było odpowiedniej okazji, takiej jak teraz, gdy mogę na wpół-spokojnie siąść na łóżku i wystukać na klawiaturze parę zdań. sześć powyższych przeszkód zażegnane, więc mogę nazwać się w jakiejś tam kategorii, niezwykle szczęśliwym człowiekiem. Komputer się znalazł, internet przyszedł, czas zawszę nagnę, chęci przywołam, no a lenistwo… już nie będzie miało co ze sobą zrobić, jak tylko zniknąć. ja tu się cieszę, a tak naprawdę powinienem panikować, zgrzytać zębami, drzeć włosy, narzekać, przeklinać i załamywać ręce, bo ostatnio (mniej więcej o 1. października) jest nie za wesoło. a w szczególności ten tydzień jest niezwykle nerwowy, choć połowa stresu już za mną. jeszcze tylko ciężki piątek i święta. no dobra, przyznam się, nie czuje ich jeszcze, a inni już skaczą na myśl o wigilii, choince, świątecznych przecen czy tym podobnych rewelacji. ja sobie jeszcze poczekam.

dobra tam, wystarczy już sprawo zdaniowego stylu opisywania co ze mną. optymizm mnie niesamowity napawa od jakiegoś czasu. zastanawiam się jedynie czy jest to optymizm naturalny (znaczy się, wynikający z tego, że nadzwyczajnie wszystko jest dobrze, niczym się niepotrzebnie nie przejmuję i mało rzeczy jest w stanie przeszkodzić temu aktualnemu optymizmowi), czy być może jest to optymizm w stylu złudzenie (czyli, jest aż tak źle, że nie ma już sensu zawracać sobie wszystkim głowy, a tylko głupkowato się uśmiechać). mam nadzieję, że niedługo się dowiem. a już teraz stawiam va bank na pierwszą wersję.

pierwszy raz od niepamiętnego czasu kupiłem sobie czipsy. w biedronce na dodatek. przeżuwam je niechętnie, za każdym kolejnym czipsem tracąc smak, a zyskując uczucie czegoś niedobrego dziejącego się w moim żołądku. – był to dodatek z rubryki gastronomicznej, który postaram się regularnie zamieszczać.

jako że powstanie pewnego bloga zmotywowało mnie do napisania notki, mam nadzieję, tak, mam nadzieję, że będę tu częściej zostawiał kilka myśli mej głowy.

acha, bo prawie zapomniałem, co lubię. lubię w autobusie spotykać piękną rudość. w długich, pieknych, rudych lokach.

kilk.

Jedna odpowiedź do “59, … z dedykacją dla Panny O., bo taka była umowa.”

  1. hy.hy Powiedział/a:

    .

    (a rudość to ja też. ale pewnie płci przeciwnej)


Dodaj komentarz