Archiwum dla marzec, 2008

54

11 marzec, 2008

Opiszę, w skrócie jak było. Traumatyczne przeżycia zaburzają rzeczywistość, ale postaram sie jak najdokładniej przekazać wszystko, co się dziś wydarzyło, odkąd wszedłem do budynku z wielkim napisem “Powiatowa Komisja Poborowa 2008″. Opiszę w s k r ó c i e.

Stoję w kolejce do rejestracji. Czekam 3 godziny. W końcu wchodzę do pokoju. Przy 4 stołach siedzą jakieś mało-sympatyczne panie, zdecydowanie znudzone swoją pracą (a dopiero 9:30), z minami: “kiedy pójdę do domu?”. Siadam przy jednym wolnym stoliku: dowód, prawo jazdy, imię ojca, nazwisko matki, wiek, szkoła, karany, niekarany, rodzeństwo, tak, nie, kawy, herbaty, pieczątka, autograf, dowidzenia. Wychodzę i czekam 3 godziny. Pielęgniarka zagarnia nas do drugiej poczekalni. Siadam i czekam 3 godziny. W międzyczasie dowiadujemy się, co mamy robić jak nas wywołają – w prawo, w lewo, wieszak, zdjąć wszystko, skarpetki też, zostawić majtki na sobie. Myślę: “Dobrze, że ubrałem bokserki z napisami: love&peace, no war.” – jak się później okazało, nic tym nie zdziałałem. Czekam 3 godziny. W końcu, krzyczą moje nazwisko. Lecę do wieszaka i zastosowuję sie do wcześniejszych wskazówek. Stoję w jakimś przedsionku, bez okularów, lewe: T F H M, prawe: Z nie widzę N nie widzę K O, ważą, mierzą, pieczątka. Idę do większego pomieszczenia. Przy jednej ścianie jakieś dwie babki wypisują wszystkie kartoteki, przy drugiej ścianie trójka lekarzy. Siadam obok jednego, ten mierzy mi ciśnienie, osłuchuje, pyta o jakieś urazy, cokolwiek, pokazuje książkę, w której są ładne, okrągłe, kolorowe obrazki, a w nich doszukuję się liczb: 12, 9 i 36, pieczątka. Każe położyć mi sie na kozetce. I odtąd nic nie pamiętam, czarna dziura, aż do słów: “ubierz się i wróć tu”, pieczątka. Wracam i czekam 1 godzinę. Dostaję skierowanie do p. okulistycznej, pieczątka. Lecę do szpitala, I piętro, drzwi, nr 30. Puk-puk, karteczka dla pielęgniarki. Czekam 3 godziny. Wołają mnie. Pobieżne badanie, wada, tak wada, nie da się ukryć, pieczątka, autograf, dziękuję, dowidzenia. Lecę z powrotem, oddaję badania, czekam 3 godziny. Wołają. Podchodzę do do dwóch pań, kartka, pieczątka, autograf i “idź czekać”. Czekam 3 godziny w tym samym miejscu, gdzie na samym początku. Znów moje nazwisko. Wchodzę do pokoju. Jakiś starszy pan przy biurku: co robię, co chcę robić, co znaczy kategoria A, gdzie, jak i po co. “Rozumiesz wszystko?”, tak, pieczątka, dziękuję, dowidzenia. Czekam 3 godziny. Kolejny raz ktoś mnie woła. Wchodzę do pokoju, uśmiecham się do przesympatycznych czterech pań, powoli zaczynam rozumieć ich los. Książeczka, “Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Poslskiej”, pieczątka, autograf, dziękuję, dowidzenia. Wyszedłem z budynku po około trzech dniach.

4 godziny to wszystko zajęło, a nastawiłem się max. na jedną.

53

10 marzec, 2008

bez zbędnych komentarzy i tłumaczeń.

przychodzi taki dzień w życiu każdego mężczyzny, że musi stawić sie na pobór.

tyle.