Towarzyszu podróży, zbudowałeś byt swój zasklepiając jak termit wyloty ku światłu.
I zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków, w dławiącym rytuale codziennego życia.
I choć przyprawia cię on co dzień o szaleństwo, mozolnie wzniosłeś szaniec z tego rytuału – przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciom.
Dość trudu cię kosztuje by co dnia zapomnieć o swej kondycji człowieka.Teraz glina z której zostałeś utworzony wyschła i stwardniała.
Nikt już się nie dobudzi w tobie astronoma, muzyka, altruisty, poety, człowieka, którzy zamieszkiwali ciebie może kiedyś.
“Dzień świra” – reż. Marek Koterski
u mnie nic