Archiwum dla październik, 2007

49

26 październik, 2007

no, to już nie muszę jechać do Irlandii. Irlandia sama przyszła do mnie. albo niedługo przyjdzie. panie Tusk, trzymam pana za słowo.

jesień przechodzi sobie powoli przez ulice. i deszczem nawiedza coraz to. pewnie przez te częste ulewy tak mnie głowa boli. nie lubię jesieni od tej strony. i czekam spokojnie na zimę. 

a co wiąże sie z czekaniem i upływaniem czasu, (tak, oczywiście, bo co innego) to coraz bliżej mi do matury. a podręcznika, ni zeszytu żadnego jeszcze nie otworzyłem. za to otwieram kolejne okienko w komputerze lub jakąś książkę, która bynajmniej nie jest lekturą. i tak w kółko. komputer, książka. książka, komputer. i nie zostaje minuty na naukę. no i narzekam na siebie, zamiast zabrać sie porządnie do roboty. ale przemóc sie nie potrafię. i jeszcze ta prezentacja… sobie kurde temat wybrałem. niech mnie szlag. 

nadal stresuję sie egzaminem prawa jazdy. 10 listopada drugie podejście. może przynajmniej testy zaliczę i wyjdę na plac. kolejna porażka.

już nie tylko ja zauważam, że właściwie dużo szczęścia w życiu nie mam (czyżby 13 w adresie domu miała jednak jakieś znaczenie?).  chociaż pozornie, patrząc ogólnie wszystko jest dobrze i ładnie, to małe wybryki Pecha zbierają sie w coraz większą gromadę. a płacząca jesień nie nastraja mnie ostatnio zbyt optymistycznie. stąd takie nieciekawe wnioski.

koniec. bo nic już nie siedzi w mej głowie.