Archiwum dla luty, 2007

38

22 luty, 2007

niezła karuzela. mieszanki jakich mało. nastroje zmieniają mi sie częsciej, niż skarpetki na moich nogach (a nowe znajdują sie codziennie, z rzadka dwa razy na dzień). w jednym momencie jest zarówno dobrze jak i źle. tak właściwie to nie wiem o co mi chodzi, jak już to widać w paru nowych notek ;) no cóż… zdarza sie. na każdego czas przychodzi.

jak jest w tym momencie? wspaniale. - słodka przyjemnośc zapominania o rzeczach równie ważnych, jak i nieważnych daje uczucie, że wszystko jest w porządku.

 ta… muzyka. nadaje dobry klimat do przemyśleń. z drugiej strony, czasem własnie ta muzyka pozwala nie myśleć o niczym – pić herbate i wsłuchiwać sie w rytm perkusji i scieżkę basu.

:) 

kuniec.

37

20 luty, 2007

oj… niedobrze, bardzo niedobrze.

:(

“(…) wydarzenia to tchórze. Nie lubią występować pojedynczo, lecz zbieraja się w stada i atakują wszystkie naraz.”

“Nigdziebądź” Nile Gaiman

36

20 luty, 2007

“sweetness, sweetness

I was only joking when I said I’d like to

smash every tooth in your head”

The Smiths – Bigmouth strikes again

 

 

niech ten czas szybciej leci…

i niech zwolni troche, gdy go potrzeba.

35

19 luty, 2007

oj, dużo teraz sie dzieje. nie potrafie takiego nawału wydarzeń opisać. jakbym zaczął próbować, to wszystko bym zepsuł.

ale tak ogólnie, to raczej dobrze jest :)

 jedynie nie wiem do końca co mam robić. boję sie ze wszystko sie może nagle skończyc. boje sie ze czekanie za długie będzie złe. z drugiej strony spieszyć sie też nie chce.

aaa…. ‘gupie’ to

(przykład notki nie-do-komentowania. przeznaczona wyłącznie dla mnie, czyli osoby która dokładnie wie w 100% o co chodzi)

34 – gwoli wyjaśnienia.

17 luty, 2007

przeniosłem się tu. nie dlatego, że coś sie zmieniło, czy zmieniły sie jakies moje poglądy, czy jeszcze coś innego. nie zostawiam tego co było na tamtym blogu (a nawet wszystko skopiowałem tutaj-> patrz notka wcześniej), nie pale mostów za soba, nie zacieram śladów, a kontynuuje.

powód czysto techniczny. ’mylog.pl’ zbyt często ma problemy z serwerami, zbyt często sie zawiesza, zbyt często za wolno chodzi. no cóż, mam nadzieje ze ten ‘wordpress’ bedzie bardziej idealny.

“w poprzednim odcinku…”

17 luty, 2007

33 >> 29 stycznia 2007 20:31
u mnie wszystko dobrze. ha, nawet bardzo dobrze :)
żadych niemiłych niespodzianek lub nieudanych… czegoś tam.
szkoła odnowa zaczyna doskwierać. no ale cóż – takie jej zadanie

osiemnaście lat mam. wiele się nie zmieniło po przekroczeniu “tego progu”? no, oczywiście jestem już pełnoprawnym obywatelem RP no i mogę sobie takie krzyżyki stawiać w jakichś głosowaniach czy referendach.
no i jeszcze ten alkohol…. a, i papierosów nie zamierzam nigdy palić. zdania nie zmieniam. ble.

przechodzę kolejną muzyczną fascynacje. tym razem padło na zespół akurat – polskie ska i takie tam.
rozwaliło mi piekarnik rozwaliło
coś zrobiła ty rozwalająca siło
jak jest zbudowany świat
stał piekarnik tyle lat
z piekarnikiem teraz bez
nie powstrzymam się od łez

a i mam nadzieje ze ta zima się jakoś ustabilizuje, bo teraz to tak ni to śnieg, ni to deszcz. czekam na prawdziwą zimę.

no i to chyba tyle.
:)

32 >> 7 stycznia 2007 20:20
lubię stepowanie.
a na dodatek stepowanie do irlandzkiej muzyki :)

a tak jeszcze poza tym, to szczęśliwego nowego roku

31 >> 16 grudnia 2006 09:02
[odkurzacz i szuruburu]

musze tu troszeczke przeczyscić i przewietrzyc [otwiera okna]. dawno mnie nie było, chyba z reszta nikogo ;)
a więc od spraw ostatnich: skonczył sie tydzien. ten cięzki tydzien. oj, było cięzko, było ;) znaczy, nie poszło wszystko w szkole po mojej mysli, ale i tak jest dobrze. no jeszcze druga częsc sprawdzianu z biologi w poniedziałek i mozna uznac, że to koniec roku 2006.
i swięta za pasem? wszystko by było dobrze gdy jeszcze sniegu było troche. troche więcej niż zero. nie lubie bezsnieżnej zimy. ble.

tak ogólnie (czyli poza tym) to wszystko w porządku :)

harcerze sobie coś. mam jeszcze połtora roku na aktywne działania (na studiach juz tak łatwo nie będzie). więc po co siedziec przed komputerem, jak mozna sobie gdzies pojechac na krótki biwak w dobrym towarzystwie? no. i kolejny raz sie przekonuje, że niektore opinie są mylne dopoki sam sie nie przekonasz jak jest naprawde. – podoba mi sie to.

o! nasz film. skonczony? “Bilet do nieba” by MetalBros :D jakby ktos chciał oglądnac to pytać.

i chyba tyle.

Gorillaz – Clint Eastwood
(ps. dzięki Hankov za ta płytke)  

30 >> 22 listopada 2006 17:09
nie umiem tego opisac. zbyt głupi najprawdopodobniej jestem na to. moze mi sie uda to ujac w pare słow za jakis czas. 

29 >> 26 października 2006 18:59
“siedzimyyy… nic sie nie dziejee…”

tymi słowami, wzietymi ze skeczu pana M. Stuhra mozna okrelic to co sie akurat u mnie dzieje. jest zwyczajnie, bez ekscesów.
szkoła jak to szkoła
dom jak to dom.

nic specjalnego – od weekendu do weekendu. jakos nie narzekam zbytnio.

a jednak chciałbym zeby cos sie zmieniło … i życie nabrało może wiekszego pędu.
ale nic, … “czekać. tylko czekać”
a moze jednak cos podziałac? 

28 >> 8 października 2006 17:35
1 cm włosów na głowie  

27 >> 2 października 2006 16:21
niebieski czy różowy?

z Kubusiem Puchatkiem czy Prosiaczkiem?

:) 
 
26 >> 27 września 2006 20:25
kazdy o tym wie, że najlepsze do zabezpieczenia roweru przed kradzieżą są…
bojowe szynszyle
[:D]  

25 >> 23 września 2006 17:27
“why does it always rain on me?
even when the sun is shinning I can’t avoid the lightning”

“wszechogarniająca beznadzieja”

nie jestem z tych wiecznie szcześliwych. 
 
24 >> 22 września 2006 21:04
i niech ktos powie że jutro słonce nie zaświeci…

…taka noc bez księzyca. 
 
23 >> 21 września 2006 19:02
a e i o u y
i a e y y
u a y e i
i a e e y a u i

y y u i a
tyle.  

22 >> 24 sierpnia 2006 23:55
dwie śrubki sobie leżą…
a moze stoją… – kto ich tam wie

dwie?
jak to dwie?
a miały byc samotniki.

i nikt tu rządow nie sprawuje  

21 >> 17 sierpnia 2006 08:36
HUMAN BEHAVIOUR

If you ever get close to a human
And human behaviour
Be ready be ready to get confused

There’s definitely definitely definitely no logic
To human behaviour
But yet so yet so irresistible
And there’s no map to human behaviour

They’re terribly terribly terribly terribly moody
Then all of a sudden turn happy
But, oh, to get involved in the exchange
Of human emotions
Is ever so ever so satisfying

And there’s no map
And a compass wouldn’t help at all

Brzoza córka Gudmundur’a 
 
20 >> 29 lipca 2006 10:53
coś na kształt wiersza
cos na kształt bobra
a moze to krowa bez ogona?

ja nie potrafić wierszować :)  

19 >> 27 lipca 2006 14:11
“wstawaj… życie to surfing, więc nie bój sie fal…”

now – happiness is easy

tak nijak

:)
  
18 >> 16 lipca 2006 18:13
plus minus
plus minus
plus minus
plus?
minus?  

17 >> 15 czerwca 2006 09:52
z wami coś jest nie w porzadku.
i nie…
to wszystko wasza wina.

Marek Grechuta – Pomarańcze i mandarynki
Pani pachnie jak tuberozy.
To nastraja i to podnieca.
A ja lubię zapach narkozy,
A najbardziej – gdy jest kobieca

A ja lubię zapach narkozy,
A najbardziej – gdy jest kobieca.
Mówię ładnie? I melodyjnie?
Zdania perlę jak z pereł kolię?

Pani patrzy – melancholijnie…
Skąd ma pani tę melancholie
Pani patrzy – melancholijnie…
Skąd ma pani tę melancholie

Sen? Doprawdy? Jak z dymu kółka?
Sen zmysłowy bladej dziewczynki?
Hebanowa lśniąca szkatułka:
Pomarańcze i mandarynki.

Hebanowa lśniąca szkatułka:
Pomarańcze i mandarynki.

Pani usta wtula w swe futro…
Pewno.. miękkie jest to futerko…
Przeczulenie? co będzie jutro?
Co pokaże srebrne lusterko?

Przeczulenie? co będzie jutro?
Co pokaże srebrne lusterko?

Podkrążone po balu oczy
I zmysłowość pachnącej twarzy,
I sen zwiewny panią omroczy,
I o wczoraj pani zamarzy.

I sen zwiewny panią omroczy,
I o wczoraj pani zamarzy.

Pani pyta, czy walca tańczę?
Ach, zatańczę… jak sen dziewczynki!
Mandarynki i pomarańcze,
Pomarańcze i mandarynki.

Mandarynki i pomarańcze,
Pomarańcze i mandarynki

słowa J. Tuwim

a tak ogólnie to: Korowód. 

15 >> 27 kwietnia 2006 19:40
myślami gdzieś daleko
tam, za tym lasem
trudno dosięgnąc, trudno odgadnąć.

może wróci

chwilowy stan,
chwilowy deszcz
szybko przychodzi, szybko powraca.

drzwi juz otworzone, powrót bliski. 

14 >> 11 kwietnia 2006 07:22
strzel sobie w łeb. tak…
ale nie w lesie. drzewa się boją.
drzewa boli wszystko, nawet najmniejszy szept.
więc idź i patrz.
i nic nie mów, tylko strzel sobie w łeb. 

13 >> 27 marca 2006 21:04
- czy życie może byc jeszcze piękniejsze?

-…. tak, oczywiscie.

- to co mam robić?

-czekać… tylko czekać. 

12 >> 7 marca 2006 17:27
Republika – Śmierć na pięć

kolejny kot wyskoczył oknem, a za kotem pies
za nimi koń i przyszła kolej na mnie
skaczę razy pięć

skoczył kot, a za kotem pies, za nim koń, a za koniem ja
razy pięć, skaczę razy pięć, nie ma cię, samobójczy pęd

kolejny pstrąg wyskoczył z wody, a za pstrągiem karp
za nimi ja, bo w wodzie też wystąpił nagły ciebie brak

najpierw pstrąg, a za pstrągiem karp potem ja, po mnie morski koń
morski pies, a na końcu kot nie ma cię – samobójczy zew

nie ma cię
wyskakuje świat

no ja komentowac nie będę. 

11 >> 4 marca 2006 11:53
….przecież wiesz, ze nie bedziesz jej miałdlaczego wciąz o niej myslisz?po co nadal masz nadzieje?nigdy nie bedzie twojawiesz ze to nie możliwe…przecież mama nie kupi ci tej gitary..Byrjing ! 

10 >> 27 lutego 2006 07:35
dobra, koniec tego dobrego – znowu szkoła

“to ja chce pozdrowić mame i tate, i chciałbym zeby był pokój na świecie…. a, i bardzo lubie jeździć konno, dziękuje.” 

9 >> 20 lutego 2006 12:24
“I sit, in my desolate room, no lights, no music,
Just anger, I’ve killed everyone,
I’m away forever, but I’m feeling better,
How do I feel, What do I say,
Fuck you, it all goes away,”

System of a down – Sugar

Hasło: Nie udawaj, że cos cie boli. 

8 >> 19 lutego 2006 07:52
… coś było między nimi.
chociaż nie do końca
uściślając: coś było między nim a nią,
bo miedzy nią a nim nie było nic.

7 >> 18 lutego 2006 15:40

Mammy, where is Fluffy?

Hasło: Więcej tekstu niż rozumu. 

6 >> 8 lutego 2006 17:12
myślałem
myślałem, że mysle
w koncu zauwazyłem ze rzadko myśle
jednak nadal myslałem ze myśle
okazało sie jednak ze ja wcale nie myslę.
tzw. zonk

Hasło: Pospiesz sie troche, bo zostajesz w tyle! 

5 >> 2 lutego 2006 18:56
to był zaprawdę dziwny sen:

Jestem w szkole na korytarzu. Jest przerwa. W pewnej chwili podchodzi do mnie nauczyciel od historii, który mnie nie uczy i mówi:
- Mam dla ciebie smutną wiadomość… twój ojciec nie żyje.”
I poszedł.

koniec snu
Najdziwniejsze jest to ze mi sie nie zrobilo, ani smutno, ani przykro, ani radośnie, ani nic. Po prostu sie obudziłem.
Czy mam to jakos interpetować? :|

4 >> 1 lutego 2006 18:15
przewróciłem sie.
niech mnie ktos podniesie
ja już sił nie mam,
a wydawało sie to byc takie proste.
a moze po prostu potrzeba czasu?
ja juz nic nie wiem.

3 >> 1 lutego 2006 06:52
nieudacznik.
nic mu sie nie udaje.
nawet nieudawać mu sie nie udaje,
nie mówiac o tym żeby kiedykolwiek cos mu sie udało.
ciężko jest, naprawde, jest.. ciężko.

2 >> 30 stycznia 2006 21:38
“rodzimy sie nie mając nic, i choćby gówno z nieba leciało, to i tak z niczym odejdziemy”
wiec po co sie starac?

1 >> 30 stycznia 2006 20:58
na co sie tak gapisz?

to tylko początek…